Cześć Moliki ;)
Zarwaliście kiedyś noc przez książkę lub dla książki?
Ja zawsze sobie powtarzam, że jeszcze chwila, tylko ten rozdział i kończę.Ale w momencie kiedy trafiam się na książkę, która od samego początku sprawia, że czuje tak wielką chęć poznania zakończenia ...to wierzcie mi, normalnie przepadam ;) I tak z rozdziału na rozdział, aż uświadamiam sobie, ze to był moment w którym noc prawie zleciała.
Najdziwniejsze jest jednak to, ze wcale nad tym nie ubolewam,bo takie książki właśnie kocham najbardziej.
A wy?
Mam nadzieję, że też tak macie ponieważ dzisiaj przychodzę do Was z książką "Szept mroku", która do takich tomików należy ;)
To zupełnie świeża tematycznie historia osiemnastoletniej Mii, która nie tylko jest romansem, do których przyzwyczaiła nas autorka ale także po części jest także lekkim thrillerem.😊
Bohaterkę poznajemy w momencie kiedy tą zaczynają zalewać dziwne smsy od nieznajomego.Ich treść zaś wskazuje, że osoba, która je wysyła - jak nikt inny wie co robi, z kim się spotyka i co najgorsze zna jej mroczne sekrety.Mimo to dziewczyna za namową koleżanki postanawia je ignorować.Kiedy jednak zaczyna dostawać liściki i niespodziewanie nachodzi ja sam, zamaskowany stalker nie ma już wyjścia.Musi poddać się chorej grze, którą zaplanował.
Czego może od niej chcieć? I do czego jest zdolny, by osiągnąć to, co tak naprawdę sobie zaplanował?
Patrząc na wcześniejsze książki Kingi Litkowiec muszę przyznać jedno.Autorka dobrze wie co lubimy w jej książkach i bezwstydnie to wykorzystuje, dodając do tego przeanalizowanie podstępną praktkę stalkingu.Dzięki temu uzyskała potężną i nieprzewidywalną fabułę z ciekawymi zwrotami akcji.Zwrotami, w których jest wszystko; suspens, tajemnica, romans, gorący seks, smutne i niepokojące dzieciństwo oraz to co uwielbiam w tego typu ksiazkach.Czynnik tabu, który czyni ja j jeszcze bardziej atrakcyjną 😊
Oczywiście mogłabym się tu przyczepić do zachowania samej Mii i tego, ze poddała się nękaniu,nie zgłaszając tego faktu odpowiednim władzom.Bo tak faktycznie się nie robi.Ale to jest fikcja literacka i czasami trzeba ja brać taką jaka jest, bo właśnie taki jest jej cel.Dlatego ten temat pomijam ;)
Przyznaję jednak, że sam fakt ujawnienia samego stalkera był dla mnie nieco za szybki ale reszta to w pełni wynagradza.Dlatego szczerze i gorąco polecam, bo naprawdę pochłania się ją z przyjemnością i na jednym tchu.
Myśląc na końcu, ze z takim stalkerem to chętnie samemu by się zagrało w ów grę 😈 Bo czasami miło jest pofantazjować o szalenie gorących mężczyznach, którzy mają taką obsesję i uciekają się do "powiedzmy" lekkiego prześladowania, aby upewnić się, że obiekt ich pożądania jest tym jedynym ;)
Odważylibyście się podjąć taką grę?
Czy jednak wolelibyście sami rozdawać w niej karty?