czwartek, 19 stycznia 2017

Styczniowy CuteBox...czyli moje pierwsze zetknięcie z "boxami" ;)



Przyglądając się tym wszystkim "Boxom" i ich opisom na Waszych blogach...nie wytrzymałam.


Nie mogąc się jednak zdecydować na konkretne,
 zrobiłam losowanie...
Padło na CuteBox
I tu pamiętając jak wyglądało Grudniowe - ucieszyłam się, że tak właśnie "los zadecydował".;D
Oczywiście czekanie na przesyłkę w tym przypadku, to wierzcie mi masakra.Czas, który  normalnie leci nieubłaganie - tak jakby celowo zwalniał ;)
No ale.
W końcu dzisiaj dotarł do mnie kurier z przesyłką (:


W kartonie, zapakowana była nieduża paczuszka.
Ładnie otulona różową wstążką - zakończona starannie zawiązaną kokardką.
Natomiast po jej rozwiązaniu wewnątrz ukazały się :


Elegancka szklana buteleczka BIO Hydrolat Róża- 
do cery  suchej i dojrzałej.
To naturalna woda powstała poprzez destylację parą wodną roślin. Doskonale nawilża, regeneruje i odświeża.
Działa przeciwzmarszczkowo i poprawia koloryt skory.
(24.99zł)


Azjatycka maska TonyMoly w płachcie
Jedna z Gamy maseczek, wykonanej z tkaniny I'm Real. 
Ma działanie dostosowane do każdego rodzaju skóry ze względu na właściwości naturalnych ekstraktów.
Stosowanie maseczek tego typu niezwykle kojąco działa na cerę, która  jest zrelaksowana i przyjemnie ukojona.
Skóra po użyciu staje się miękka, pełna blasku i nawilżona.
 (19.00zł)


(39.90zł)



Błyszczyk "Słodka Babeczka",
który sprawia ze usta są smakowicie nawilżone i pełne blasku.
(10.00zł)



Skarbonka w kształcie muffinki. 
Idealnie nadaje się do odkładania środków do realizacji noworocznych postanowień
 (25.00zł)


Dla jednych będzie to zapewne zawartość skąpa, 
dla innych wystarczająca...
Jednak jak mniemam nikt nie powie, że przesadna :D
Ja zaliczam się do tej drugiej.
Może faktycznie spodziewałam się większej ilości kosmetykow.
Jednak ostatnio w cenie jest minimalizm, więc nie ma się czemu dziwić, ze tego Boxa i ten trend otoczył w pewien sposób.:]
Pewne jest jedno, żadnego z tych produktów nie miałam.
Maseczki w całości opieczętowanej koreańskimi krzaczkami pewnie sama bym nigdy nie kupiła.A poczytałam trochę  o nich i zapowiada się ciekawie ;>

O książce słyszałam dobre słowa.Teraz sama będę mogła przekonać się ile w nich prawdy ;)


Aczkolwiek pewna jestem, że za tą cenę bym jej na pewno nie kupiła.Tym bardziej, że można dostać ją znacznie taniej.

Z babeczkowej skarbonki  najbardziej ucieszyło się moje dziecko i zaraz po zrobieniu fotek podprowadziło ją na własne oszczędności.


A że jest "muffinkowa",  to już mi oznajmił, że w niej będą pieniążki na słodkości :) 
I jak chcę,  to tez mogę do niej coś wrzucać.
Wniosek? Przydatny produkt. =D

Jeżeli chodzi o błyszczyki, to używam ich nałogowo.
Zatem i ten się nie zmarnuje.Choć jak mniemam,
 pewnie ktoś dużo młodszy bardziej by się ucieszył.
Ja już jestem trochę za duża na takie bajery w kształcie babeczki.
Ale  z drugiej strony taki powrót do dzieciństwa może być miłą odskocznią.;)


I na koniec woda kwiatowa.
Z niej jestem najbardziej zadowolona.
Bo jak się okazało, nie wylała mi się, tak jak w przypadku paru blogerek, które już  swoje opisy zamieściły.(uff)


Wiele osób sobie je chwali, jednak ja zamiast ów produktu - zawsze kupowałam coś co zdawało mi się bardziej potrzebne.
Tymczasem Hydrolaty mają tyle zalet, że  wstyd iż dopiero teraz będę się z nimi zaprzyjaźniała...Jednak o tym w osobnym poście napiszę.




Miałyście któryś z tych produktów?
Pomijając oczywiście skarbonkę, bo tych w domach nie brakuje :P
 Waszym zdaniem warto nabywać takie pudełka?
Jezeli tak, to które jest najciekawsze?